
Jan Barczyk (1951-2026)
NASZ JASIU
We wtorek 27 stycznia 2026 roku z bólem serca pożegnaliśmy naszego kolegę z pracy Jana Barczyka. Msza żałobna odbyła się w kaplicy na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie. Pomimo niesprzyjających warunków pogodowych – mrozu i ślizgawicy – zjawiliśmy się prawie wszyscy – pracownicy badawczo-dydaktyczni dawnego Instytutu Filologii Słowiańskiej oraz pracownicy administracyjni sekretariatów dawnego Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego.
Kim był dla nas wszystkich Jan Barczyk?
Jan Barczyk był – po prostu – NASZYM JASIEM.
Jasiu podjął pracę w Instytucie Filologii Słowiańskiej (poprzednie nazwy Instytut Filologii Rosyjskiej i Słowiańskiej/ Instytut Filologii Rosyjskiej) w 1982 roku, czyli dwa lata przed przekształceniem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Uniwersytet Szczeciński. Przeszedł do nas z Zakładu Techniki WSP. Jan Barczyk został zatrudniony w naszym Instytucie na stanowisku technicznym w sekretariacie. W zakresie swoich obowiązków miał sprawowanie opieki nad laboratorium językowym, obsługę wszystkich urządzeń technicznych, a jeśli zaszła potrzeba, to ich naprawę, był również odpowiedzialny technicznie za organizację wszystkich spotkań na wydziale oraz obsługę techniczną warsztatów i konferencji naukowych. Często mówiliśmy: Jasiu to nasz instytutowy reporter. Żadne wydarzenie bowiem nie mogło odbyć się bez jego obecności. Był również naszą „złotą rączką”. Przy nas – filologach – geniuszem techniki. Nigdy nie odmawiał nam pomocy i w pracy, i nie raz w naszych domach, gdy technika nie zadziałała.
Jasiu zawsze był w pracy. Nie pamiętamy by kiedyś chorował czy był na zwolnieniu. Stał na straży naszego Instytutu, pilnując naszych spraw i sławiąc dobre imię Instytutu i jego pracowników. A nadto Jasiu przekazywał nam zadania instytutowe, informował przyszłych kandydatów, jak wyglądają u nas studia i zachęcał do studiowania. Ponadto prywatnie, będąc cały czas w pracy, został naszym psychoterapeutą: wysłuchiwał żali, skarg, opowieści rodzinnych, ale i radosnych wieści. On pierwszy w Instytucie wiedział, która z Pań wychodzi za mąż, kto wybiera się w daleką podróż i komu przybyło dziecię oraz jakie są nowe wskazówki z rektoratu. Był zawsze przyjazny, życzliwy. prawdomówny i szczery, czyli od niego w pracy dowiadywaliśmy się, co tak naprawdę „w trawie piszczy”. Nie dało się go nie lubić.
Jasiu wprawdzie nie ukończył studiów filologicznych, ale zawsze powtarzaliśmy, że ma od nas dyplom i mu nawet taki dyplom filologa-rusycysty uroczyście wręczyliśmy podczas jednego z naszych spotkań instytutowych. Każdy z nas – pracowników Instytutu Filologii Słowiańskiej – mógłby opowiedzieć swoją historię przyjaźni z Jasiem, bo to był człowiek nietuzinkowy, otwarty na innych i zawsze chętny do pomocy.
Kochany nasz Jasiu, żegnamy Cię wszyscy z ogromnym bólem serca. Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci.
Szczecin, 2 lutego 2026 roku
Ewa Komorowska
Instytut Filologii Słowiańskiej obecnie Instytut Językoznawstwa)







